Wybory do parlamentu Badenii-Wirtembergii
W wyborach przeprowadzonych 8 marca br. zwyciężyli Zieloni (30,2%), którzy wyprzedzili Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU, 29,7%). Przebieg kampanii i wyniki wskazują, że kluczowym tematem politycznym w Niemczech są rosnące obawy przed dezindustrializacją.
Duże znaczenie wyborów w Badenii-Wirtembergii wynika z jej potencjału ludnościowego (ponad 11 mln osób) i ekonomicznego (wielkość PKB – ok. 650 mld euro), które plasują ją jedynie za Nadrenią-Północną Westfalią i Bawarią. Podstawą jej gospodarki jest silny przemysł (znajdują się tam m.in. siedziby Mercedesa, Porsche i Boscha). Dlatego głównym tematem kampanii wyborczej była trudna sytuacja ekonomiczna i problemy przedsiębiorstw, np. zapowiedzi redukcji zatrudnienia w części z nich. Na społeczne obawy przed dezindustrializacją i bezrobociem najskuteczniej odpowiedzieli Zieloni. Ich kandydat na premiera landu, Cem Özdemir, wbrew poglądom części działaczy opowiedział się za wsparciem finansowym dla przemysłu i kontynuowaniem produkcji aut z silnikiem spalinowym. Przegrana CDU wynikała zarówno z niezadowolenia z dorobku gabinetu kanclerza Friedricha Merza (poparcie dla rządu wynosi 22%), jak i z błędów jej kandydata Manuela Hagela, którego wypowiedzi część wyborców mogła uznać za seksistowskie i aroganckie. Trzecie miejsce Alternatywy dla Niemiec (AfD, 18,8%) wskazuje, że zyskuje ona coraz silniejszą pozycję także na zachodzie państwa. Najgorszy wynik w historii odnotowała Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD, 5,5%), która straciła poparcie m.in. pracowników przemysłu (na rzecz Zielonych, CDU i AfD). Podobnie jak w wyborach do Bundestagu, 5-procentowego progu wyborczego nie przekroczyła Wolna Partia Demokratyczna (FDP), co jest potwierdzeniem jej marginalizacji.

O dotychczasowym dorobku i wyzwaniach dla rząd kanclerza Merza pisał Łukasz Jasiński

