Wybory do parlamentów Berlina i Meklemburgii-Pomorza Przedniego
W wyborach, które odbyły się 20 września, zwyciężyły partie radykalne. W Berlinie po raz pierwszy w historii wygrała lewicowa Die Linke, a w Meklemburgii – skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD). Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) w obu landach poniosła porażkę.
W Berlinie wygraną Die Linke (25,7%, wzrost o 13,5 pkt proc. w porównaniu z poprzednimi wyborami) umożliwiła kampania wyborcza oparta na postulatach socjalnych odrzucanych przez pozostałe ugrupowania jako zbyt radykalne. W celu rozwiązania kryzysu mieszkaniowego partia ta proponuje wywłaszczenie funduszy osób inwestujących w nieruchomości i przekazanie należących do nich lokali pod zarząd miasta. W Meklemburgii zwycięstwo AfD (38,2%, wzrost o 21,5 pkt proc.) było możliwe dzięki obietnicom rozbudowy świadczeń dla rodzin z dziećmi i masowych deportacji nielegalnych migrantów. Partia ta domagała się także – chociaż wykracza to poza kompetencje władz landu – ponownego uruchomienia gazociągu Nord Stream. Największym przegranym wyborów jest CDU. W Berlinie zajęła ona drugie miejsce (18,8%, spadek o 9,5 pkt proc.) i prawdopodobnie utraci władzę w mieście. W Meklemburgii nie przekroczyła progu wyborczego (4,9%, spadek o 8,4 pkt proc.). Po raz pierwszy w historii Niemiec partia ta nie znajdzie się w parlamencie kraju związkowego. Skala porażki oznacza, że pozycja Friedricha Merza jako lidera CDU i kanclerza została podważona. Nie jest jasne, czy pozostanie on na stanowisku szefa rządu do końca kadencji, przypadającego na 2029 r.


O zwycięstwie AfD w wyborach w Saksonii-Anhalt pisał Łukasz Jasiński
