Prezydent Bułgarii niespodziewanie ustępuje z urzędu
Prezydent Rumen Radew ogłosił rezygnację w orędziu telewizyjnym 19 stycznia br. Prawdopodobnie jego celem jest powołanie własnej partii i przejęcie rządów w kraju.
Radew nie uzasadnił decyzji, ale najpewniej jest ona próbą nowego otwarcia w jego karierze politycznej i przejścia do polityki rządowej – za rok kończyłby on drugą, ostatnią kadencję. Rezygnacja nastąpiła na krótko przed kolejnymi przedterminowymi wyborami parlamentarnymi – siódmymi od 2021 r., które odbędą się na przełomie marca i kwietnia br. Radew wcześniej już dystansował się od istniejących ugrupowań – w tym od postkomunistycznej Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP), która udzielała mu poparcia. Twierdził też, że obywatele oczekują od niego powołania partii, która przełamałaby dotychczasowy kryzys polityczny. Społeczeństwo ma odebrać dymisję jako radykalny protest Radewa po zablokowaniu przez parlament jego projektu referendum w sprawie przyjęcia euro. Rezygnacja zdjęła z niego także odpowiedzialność za powołanie rządu technicznego (kierującego krajem do czasu powołania rządu regularnego). Będzie on bowiem w dalszym ciągu kontrolowany przez głównych antagonistów Radewa – byłego długoletniego premiera Bojka Borisowa i oligarchę Deliana Peeewskiego, których faktyczna diarchia utrzymuje w Bułgarii systemową korupcję. Obowiązki prezydenta do końca konstytucyjnej kadencji przejmie dotychczasowa wiceprezydent Iliana Jotowa.
O kryzysie politycznym w Bułgarii pisał Jakub Pieńkowski

