Kolejna odsłona kryzysu politycznego w Rumunii

01.10.2026

30 września br. rząd desygnowanego na premiera Siegfrieda Mureşana nie uzyskał wotum zaufania. Przedłuża to kryzys polityczny w Rumunii, rządzonej od początku maja przez gabinet techniczny o ograniczonych prerogatywach.

Kryzys wybuchł wraz z wyjściem Partii Socjaldemokratycznej (PSD) z prozachodniej wielkiej koalicji i przegłosowania przez nią i nacjonalistyczny Sojusz na rzecz Jedności Rumunów (AUR) wotum nieufności wobec rządu Ilie Bolojana. PSD współtworzyła go wraz z centroprawicową Partią Narodowo-Liberalną, reformistycznym Związkiem Ratowania Rumunii (USR) i Demokratycznym Związkiem Węgrów w Rumunii (UDMR). Prezydent Nicuşor Dan próbuje bez powodzenia nakłonić te partie do odtworzenia koalicji – jego pierwszy kandydat na premiera zrezygnował przed przedstawieniem propozycji gabinetu, zaś drugi nie uzyskał wotum zaufania. Desygnowany jako trzeci Mureşan – poseł do Parlamentu Europejskiego z PNL – miał poparcie swojej partii, a także USR i UDMR, co zapewniło mu w Parlamencie jedynie 182 głosy wobec 233 wymaganych. PSD – mająca 91 posłów i senatorów – odmówiła poparcia, żądając powołania rządu z wskazanym przez nią premierem. PNL wyklucza jednak współrządzenie z PSD wobec utraty zaufania po obaleniu rządu Bolojana. Bardziej pojednawcze stanowisko zajęły USR i UDMR, prawdopodobnie obawiając się rozwiązania parlamentu – dwukrotne odrzucenie kandydata na premiera daje prezydentowi taką możliwość. Dan odżegnuje się od takiego kroku i zapowiada nową rundę negocjacji z partiami, ponieważ nie chce przejęcia samodzielnych rządów przez AUR, do czego zapewne doprowadziłyby przedterminowe wybory.

O zerwaniu przez PSD wielkiej koalicji pisał Jakub Pieńkowski