Dalsza niepewność reform strukturalnych po wyborach w Bułgarii
19 kwietnia br. w bułgarskich wyborach parlamentarnych zwyciężyła socjalno-konserwatywna Postępowa Bułgaria (PB) byłego prezydenta Rumena Radewa. Powołany przez niego gabinet będzie dysponować samodzielną większością.
W 240-miejscowym Zgromadzeniu Narodowym PB uzyskała 130 mandatów, co zapewni jej rządom stabilność i oddala perspektywę kolejnych przedterminowych wyborów w Bułgarii. Najpilniejszym wyzwaniem gabinetu Radewa będzie przygotowanie budżetu na 2026 r. oraz obsadzenie stanowisk w szeregu kluczowych instytucji, które wakują z powodu trwającego od 2021 r. kryzysu politycznego. Dotyczy to m.in. Najwyższej Rady Sądownictwa i sprawia, że od 2023 r. nie może ona wybrać prokuratora generalnego. Do tego PB będzie jednak potrzebować większości 160 posłów. Doraźną współpracę w tej kwestii oferuje jej reformistyczna koalicja Kontynuujemy Zmianę – Demokratyczna Bułgaria (PP-DB). Porozumienie to umożliwiłoby radykalne reformy wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania, ale ich przeprowadzenie nie jest pewne. Celem Radewa – wbrew jego deklaracjom – nie jest bowiem wykorzenienie, ale przejęcie części wpływów kontrolującej kraj przez lata faktycznej diarchii lidera partii Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) i wieloletniego premiera Bojka Borisowa oraz oligarchy Delana Peewskiego, kierującego Ruchem na rzecz Praw i Wolności (DPS). Świadczyć o tym może brak działań wymierzonych w oligarchię i korupcję ze strony powoływanych i kontrolowanych przez Radewa w czasie jego prezydentury rządów technicznych oraz krytyka rzeczywistych wysiłków podejmowanych w tym kierunku przez gabinety PP-DB.
O trwającym od 2021 r. w Bułgarii kryzysie politycznym pisał Jakub Pieńkowski.
