Załamuje się zawieszenie broni między USA a Iranem
Coraz intensywniejsza wymiana ognia, ataki na statki przepływające przez cieśninę Ormuz, ogłoszenie jej ponownego zamknięcia oraz zaostrzająca się retoryka obu stron konfliktu stawiają przyszłość negocjacji pokojowych pod znakiem zapytania.
W ciągu ostatniego tygodnia Iran kilkukrotnie atakował statki przepływające przez cieśninę Ormuz południowym (omańskim) szlakiem, a 11 lipca ogłosił jej ponowne zamknięcie. Dodatkowo po raz kolejny przypuścił ataki na państwa Półwyspu Arabskiego i Jordanię. W wyniku uderzenia na emirackie tankowce śmierć poniosła jedna osoba – obywatel indyjski. USA każdorazowo odpowiadały atakami na cele w Iranie, przywróciły sankcje na irańską ropę, a 13 lipca ogłosiły blokadę statków wpływających i wypływających z irańskich portów. Donald Trump sugerował również, że Stany Zjednoczone powinny czerpać korzyści z ochrony cieśniny. Najpierw wysunął pomysł opłat za żeglugę, a następnie zamienił go na zwiększenie napływu inwestycji z państw Zatoki Perskiej do USA.
Do eskalacji przyczynia się zarówno dążenie Iranu do dominacji w cieśninie, przekładające się na siłowe próby zablokowania alternatywnych tras żeglugi, jak i coraz gwałtowniejsze odpowiedzi USA, podsycane agresywną retoryką amerykańskiego prezydenta. Szeroko zakrojony odwet Islamskiej Republiki, wymierzony w prawie wszystkich sojuszników Stanów Zjednoczonych w regionie, dodatkowo utrudnia wysiłki dyplomatyczne. Zaatakowany został nawet Katar, jeden z głównych mediatorów porozumienia z 17 czerwca. Obie strony zadeklarowały już, że nie uznają tego układu za obowiązujący. Konflikt zbliża się do przejścia z etapu wymiany ognia o małej bądź średniej intensywności do regularnych starć, podobnych do tych, które miały miejsce przed zawieszeniem broni z kwietnia br., i do całkowitego załamania się zawieszenia broni.
O zapowiedzi wprowadzenia opłat za żeglugę przez cieśninę Ormuz pisał Paul Balawajder
