Wznowienie wymiany ognia między Izraelem a Iranem
W dniach 7–8 czerwca doszło do intensywnej wymiany uderzeń lotniczych i rakietowych między stronami. Jej skutkiem może być wznowienie wojny, pomimo starań USA o trwałe zawieszenie broni i kolejne kompromisy z Iranem.
7 czerwca lotnictwo Izraela zbombardowało zaplecze proirańskiego Hezbollahu na przedmieściach libańskiego Bejrutu. Wcześniej Iran ostrzegał, że zawieszenie broni ze Stanami Zjednoczonymi z 8 kwietnia br. jest w pełni wiążące również dla Izraela na „wszystkich frontach” konfrontacji, a więc i w Libanie. Tego samego dnia wieczorem Iran wystrzelił w kierunku głównej bazy lotnictwa Izraela co najmniej 10 pocisków balistycznych – wszystkie przechwyciła jego obrona przeciwrakietowa. Salwom rakiet towarzyszyły ataki na Izrael za pomocą dronów dalekiego zasięgu, startujących prawdopodobnie z Iranu, Iraku, Libanu i być może z Jemenu. Mimo apelu prezydenta USA o odroczoną lub symboliczną odpowiedź Izraela rankiem 8 czerwca jego lotnictwo zbombardowało też cele wojskowe i ekonomiczne w Iranie. Wymiana tych ciosów ma duży potencjał do dalszej eskalacji i staje się też testem aktualnego stanu relacji USA z Izraelem. Prezydent Donald Trump osobiście chce uniknąć wznowienia ostatniej wojny i liczy na powodzenie dalszych rozmów z Iranem. Z kolei reżim w Teheranie ocenia, że wyszedł z niej relatywnie wzmocniony względem USA i Izraela, gdyż obok programu nuklearnego jego równie mocnym atutem stała się swoboda tranzytu cieśniną Ormuz. Zwraca uwagę, że w trakcie niedawnych ataków Iranu na kraje arabskie i Izrael nie atakowano amerykańskich baz, co także może sprzyjać osiągnieciu kompromisów, nawet kosztem sojuszników USA. O napięciach na tle Iranu świadczą zapewne celowe przecieki z administracji, wywiadu i kontrwywiadu USA na temat działań szpiegowskich Izraela w Waszyngtonie oraz doniesienia mediów izraelskich o storpedowaniu przez wiceprezydenta J.D. Vance’a i Pentagon planów powstania Kurdów w Iranie.
.jpg)
