Wzmożone wysiłki dyplomatyczne UE na Bliskim Wschodzie

23.04.2026

Udział wysokiej przedstawicielki UE ds. zagranicznych Kai Kallas w spotkaniu Globalnego Sojuszu na rzecz Rozwiązania Dwupaństwowego i jej deklaracja po międzynarodowym szczycie ws. cieśniny Ormuz sugerują, że UE może wykorzystać odejście Viktora Orbána od władzy na Węgrzech, by zwiększyć swoją rolę na Bliskim Wschodzie.

17 kwietnia br. odbyło się spotkanie ws. ustanowienia misji mającej zapewnić swobodną żeglugę w cieśninie Ormuz w przypadku utrzymania zawieszenia broni. Wzięli w nim udział reprezentanci 51 krajów, w tym Francji i Wielkiej Brytanii, pod których przywództwem misja ta miałaby funkcjonować. Kallas zasugerowała jednak, że najsprawniejszym sposobem zabezpieczania transportu przez cieśninę byłaby unijna misja Aspides, która obecnie chroni Morze Czerwone. Oznacza to, że UE jest zainteresowana zwiększeniem swojej roli w tej kwestii. Z kolei 20 kwietnia br. Kallas wzięła udział w dziewiątym spotkaniu Globalnego Sojuszu na rzecz Rozwiązania Dwupaństwowego (dążącego do przywrócenia granic Izraela i Palestyny z 1967 r.), z udziałem m.in. premiera Autonomii Palestyńskiej Muhammada Mustafy. Jest to działanie w kontrze do Stanów Zjednoczonych, które wykluczyły Autonomię z dyskusji nt. pokoju w Gazie w formacie Rady Pokoju. Dotychczas w polityce UE wobec Bliskiego Wschodu brakowało konsensusu. Jednak nadchodzące ustąpienie rządu Orbána – prowadzącego niemal bezkrytycznie proizraelską politykę wobec jego zbieżności ideologicznej z prezydentem USA Donaldem Trumpem – może pozwolić Unii na większą aktywność w regionie. W przeszłości Węgry blokowały m.in. zaproponowane przez Komisję Europejską zawieszenie umowy ws. wolnego handlu z Izraelem ze względu na jego blokadę dostaw żywności do Gazy. Tymczasem po izraelskich atakach na Liban, skrytykowanych przez nawet tradycyjnie proizraelskie państwa członkowskie, takie jak Włochy, UE może mieć możliwość podjęcia bardziej zdecydowanych kroków wobec Izraela.

O wystąpieniu Kai Kallas przed Radą Bezpieczeństwa ONZ pisała Melania Parzonka