Wojna w Etiopii wybuchła na nowo

24.09.2026

Po czterech latach względnego pokoju i miesiącach rosnącego napięcia 23 września walki wybuchły w szeregu miejsc na północy kraju. Nowy konflikt grozi szerszą, regionalną konfrontacją, obejmującą też Erytreę i Sudan.

Wybuch walk poprzedziło ogłoszenie nowej koalicji przez siedem grup rebelianckich z prowincji Tigraj, Amhara, Oromia, Bienszangul-Gumuz, Afar i Somali, które utworzyły Sojusz na rzecz Przetrwania. Deklaruje on współdziałanie dla obalenia rządu Abiy Ahmeda. Pierwszego dnia nowej wojny tigrajskie siły TPLF zajęły lotniska w Mekele, Szire i Aksum w prowincji Tigraj, sprzymierzeni partyzanci miasto Abala w regionie Afar. Sojusz ogłosił ofensywy „na wszystkich frontach”, a rządowe siły etiopskie początkowo wycofywały się, żeby się przegrupować.

Sygnały zapowiadające odnowienie wojny w Etiopii były widoczne od dawna. Strony porozumienia z Pretorii kończącego wojnę tigrajską z lat 2020–2022 (w której zginęło ok. 600 tys. osób) stopniowo się z niego wycofywały – twardogłowa frakcja TPLF obaliła kompromisowe władze prowincji i przywróciła rozwiązane instytucje. Z kolei etiopskie siły rządowe od miesięcy gromadziły wojska na północy. Wynik nowej konfrontacji pozostaje niepewny. W porównaniu z wojną z lat 2020–2022 przeciwko rządowi występuje znacznie szersza koalicja: kluczowymi nowymi sojusznikami TPLF są amharski ruch Fano oraz sąsiednia Erytrea, które wówczas były stronnikami Abiy Ahmeda. O ile jednak wówczas Tigrajczycy byli zjednoczeni, dziś legitymacja TPLF jest dużo słabsza. Doszedł też wymiar regionalny – strony nowego konfliktu wcześniej współpracowały z przeciwnymi sobie frakcjami wojny w Sudanie (rebelianci z armią sudańską, rząd etiopski z RSF), co grozi połączeniem dwóch i tak już powiązanych wojen. Do tego dochodzą ambicje Etiopii, by odzyskać dostęp do morza, co w obecnym układzie grozi nową wojną z Erytreą. Nowa wojna może być bardziej umiędzynarodowiona od poprzedniej, gdyż Etiopia (tak jak sudańskie RSF) może liczyć na wsparcie Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA), a rebelianci i Erytrea (jak władze Sudanu) będą poszukiwać pomocy Arabii Saudyjskiej, chcącej ograniczyć wpływy ZEA.