USA za większą europeizacją NATO
Na spotkaniu ministrów obrony państw NATO w Brukseli 12 lutego br. USA ponowiły wezwanie do wzięcia przez sojuszników głównej odpowiedzialności za konwencjonalną obronę kontynentu. Krokiem w tym kierunku są niedawne decyzje o przejęciu przez Europejczyków kierowania większą liczbą głównych dowództw NATO, w tym o znacznym zwiększeniu roli Polski w dowodzeniu obroną wschodniej flanki.
Wsparcie ze strony sił konwencjonalnych USA dla Europy ma być bardziej ograniczone i selektywne. W rezultacie można oczekiwać cięć w amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, choć jak dotąd nie zostały one zapowiedziane i nie muszą być duże lub szybkie. Możliwe, że USA skupią się na zmniejszeniu liczby sił z baz na ich własnym terytorium w puli wojsk dostępnych do obrony Europy. Nadal jednak USA mają zachować bardzo ważną rolę w Sojuszu. Będą dalej chronić sojuszników z NATO swoim nuklearnym odstraszaniem, brać udział we wspólnych ćwiczeniach i planowaniu, a także być gotowe do wzajemnej obrony w ramach art. 5. Zgodnie z decyzjami z 6 lutego br. utrzymają też pozycję Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR). Całkowicie przekażą natomiast Europejczykom kierowanie regionalnymi Dowództwami Sił Połączonych (JFC). Wielka Brytania obejmie JFC Norfolk, kierujące operacjami na Atlantyku i w Arktyce, w tym nowo powołaną misją Arctic Sentry. Włochy będą dowodzić JFC w Neapolu, odpowiedzialnym za region mórz Śródziemnego i Czarnego, a Polska ma na zmianę z Niemcami JFC w Brunssum, które odpowiada za obronę Polski i państw bałtyckich (od 20 lat kierowali nim Niemcy lub Włosi). Będzie to pierwszy raz, kiedy Polska pokieruje JFC. USA obejmą natomiast wszystkie ze znajdujących się szczebel niżej od JFC sojuszniczych dowództw komponentów sił zbrojnych. W dodatku do już kierowanego przez nich dowództwa sił lądowych (LANDCOM) i powietrznych (AIRCOM) przejmą od Wielkiej Brytanii dowództwo sił morskich (MARCOM).
O implikacjach nowej Strategii obrony narodowej USA dla Europy pisał Artur Kacprzyk

