USA liczą na możliwość wydobycia surowców na wodach międzynarodowych
Rozpoczęcie 19 sierpnia br. przez Narodową Agencję Oceanów i Atmosfery (NOAA) publicznych konsultacji wniosku spółki The Metals Company (TMC) o koncesję na wydobycie surowców z dna morza pełnego sugeruje, że USA mogą udzielić pierwszej takiej zgody na świecie.
Wniosek TMC dotyczy dwóch obszarów o powierzchni 65 tys. i 122 tys. km2 w tzw. strefie Clarion–Clipperton na północno-wschodnim Pacyfiku, znajdujących się poza jurysdykcją USA. Eksperci szacują, że władze tego państwa mogą wydać zezwolenie w pierwszym kwartale 2027 r. Zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 1982 r. zasoby morza pełnego są wspólnym dziedzictwem ludzkości i wyłączne prawo do decydowania o nich ma Międzynarodowa Organizacja Dna Morskiego (ISA). Jednak ze względu na rozbieżne interesy państw w 2023 r. upłynął termin przyjęcia przez ISA przepisów określających zasady wydobycia na morzu pełnym, m.in. ochronę środowiska i sprawiedliwy podział zysków. Organizacja nalega, by najpierw wynegocjować te zasady, ale biznes żąda możliwości działania. Choć USA nie należą do ISA ani Konwencji z 1982 r., dotąd szanowały te regulacje. Administracja Trumpa wyraźnie chce jednak wykorzystać obecną skomplikowaną sytuację prawną. Sygnalizuje gotowość do wydawania zezwoleń na podstawie przepisów krajowych, wbrew stanowiskom ISA i części państw. Dostęp do surowców, których złoża są na dnie oceanów (m.in. manganu, niklu i kobaltu), pozwoliłby Stanom Zjednoczonym zabezpieczyć łańcuch dostaw surowców do produkcji akumulatorów i baterii, zwiększając niezależność od Chin.

O wyzwaniach związanych z górnictwem morskim pisał Szymon Zaręba
