Szczyt jedności w Brukseli
Stanowcza, ale uspokajająca polityka państw europejskich wobec gróźb zajęcia Grenlandii i nałożenia ceł odwetowych przez Donalda Trumpa tymczasowo wyciszyła spór w relacjach transatlantyckich. Ewentualne decyzje w sprawie przyszłości wyspy i stosunków gospodarczych będą podejmowane w przypadku amerykańskiej eskalacji.
22 stycznia br. odbyło się nieformalne posiedzenie Rady Europejskiej (RE), zwołane w reakcji na kryzys w stosunkach transatlantyckich. Wywołały go deklaracje Trumpa o siłowym zajęciu Grenlandii oraz nałożeniu ceł na państwa, które wzięły udział w operacji Arctic Endurance – dowodzonej przez Danię i mającej na celu wsparcie grenlandzkiej autonomii. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos ze strony Trumpa padły jednak deklaracje o wycofaniu się z pomysłu nałożenia ceł i siłowego zajęcia wyspy. Sformułowanie „nie muszę, nie chcę, nie użyję siły” sugeruje jednak, że temat Grenlandii będzie dalej podnoszony przez stronę amerykańską, a państwa europejskie muszą przygotować się na różne scenariusze rozwoju sytuacji. Potwierdza to wypowiedź sekretarza generalnego NATO o kontynuowaniu negocjacji w tej sprawie. Posiedzenie RE zademonstrowało jedność państw europejskich w obliczu napięć w stosunkach transatlantyckich. Jednocześnie liderzy podkreślili ich znaczenie i wyrazili nadzieję na wzmocnienie natowskiej obecności na Grenlandii i w Arktyce przy wsparciu UE. Jednoznacznie opowiedzieli się za autonomią Grenlandii – ta sprawa nie podlega według nich negocjacjom – a także wyrazili pełne wsparcie dla Danii. Chociaż w trakcie spotkania dyskutowano zastosowanie wobec USA środków odwetowych w handlu, to państwa wyraziły gotowość odwołania się do nich tylko w sytuacji, gdy zostaną do tego zmuszone przez stronę amerykańską. Jednocześnie opowiedziały się za wdrażaniem umowy handlowej UE–USA. Szczyt w Brukseli wskazuje jednak, że UE przygotowuje się na najtrudniejsze scenariusze, w których Europa będzie zmuszona opierać swoją potęgę militarną i gospodarczą tylko na sobie.


