Rozmowy władz Kuby i USA
Kubański reżim oficjalnie potwierdził 13 marca br., że prowadzi rozmowy z przedstawicielami administracji prezydenta Donalda Trumpa. To odpowiedź na presję USA i pogłębiający się m.in. pod jej wpływem długotrwały kryzys wewnętrzny.
Blokada dostaw ropy na Kubę przez USA w ostatnich miesiącach przyczyniła się do pogorszenia narastającego od kilku lat kryzysu energetycznego i destabilizacji sytuacji na wyspie. Kubański reżim zareagował zapowiedzią reform – jedna z ostatnich propozycji to dopuszczenie Kubańczyków mieszkających za granicą do prowadzenia działalności gospodarczej w kraju. Ogłosił też m.in. zamiar uwolnienia ponad 50 więźniów jako gest dobrej woli wobec Watykanu – dyplomacja papieska jest zaangażowana w mediację między Kubą i USA. Reżim widocznie liczy, że utrzyma władzę za cenę koncesji na rzecz USA, podobnie jak stało się w Wenezueli. Według mediów administracja Trumpa naciska na kubańskie władze, żeby zastąpiły prezydenta Miguela Díaza-Canela kimś bardziej skłonnym do współpracy z USA. Wyborowi takiej osoby najpewniej miała służyć m.in. rozmowa sekretarza stanu Marco Rubio z wnukiem Raúla Castro podczas wizyty na szczycie Wspólnoty Państw Karaibskich w Saint Kitts i Nevis pod koniec lutego br. Możliwe, że administracja Trumpa zadowoli się koncesjami i korzyściami gospodarczymi ze strony reżimu kubańskiego, a te rezultaty pokaże jako dowody kolejnego sukcesu swojej polityki presji na państwa regionu.

