Rozejm w Jemenie zagrożony przez spór o irański samolot
Napięcia między stronami wzrosły w wyniku bombardowania lotniska w Sanie 13 lipca br. przez Arabię Saudyjską. Eskalacja może doprowadzić do wznowienia działań zbrojnych w Jemenie i pogłębienia trwającej tam od lat katastrofy humanitarnej.
Spór rozpoczął się 3 lipca br., kiedy samolot irańskich linii Mahan Air przewożący pasażerów z Iranu do kontrolowanej przez Ansar Allah (Hutich) części Jemenu po raz pierwszy od 11 lat wylądował w Sanie. Do tej pory to Prezydencka Rada Przywództwa (PLC) – rząd z siedzibą w Adenie, popierany przez Arabię Saudyjską – sprawowała kontrolę nad przestrzenią powietrzną Jemenu i wydawała zgody na przelot przez nią. Pomimo braku autoryzacji PLC i prób uniemożliwienia lądowania przez saudyjskie bombowce samolot wykonał lot. Następnie zabrał do Iranu delegację Hutich, aby wzięła udział w uroczystościach pogrzebowych Alego Chamenei. W drodze powrotnej z Teheranu po raz kolejny nie uzyskał zgody PLC, a siły saudyjskie tym razem skutecznie uniemożliwiły lądowanie, bombardując pas startowy. Samolot został jednak przekierowany do będącego pod kontrolą Ansar Allah miasta Al-Hudajda. W odpowiedzi Huti wystrzelili pociski w stronę lotniska w saudyjskim mieście Abha. Spór o przelot zbiegł się w czasie z intensywnymi starciami Ansar Allah z siłami Rady na południu prowincji Al-Hudajda.
Wydarzenia te są poważnym naruszeniem rozejmu obowiązującego od kwietnia 2022 r. i wzbudzają obawy, że jemeński proces pokojowy może się załamać. Pogorszyłoby to i tak bardzo trudną sytuację humanitarną w tym kraju. Eskalacja zamrożonego do tej pory konfliktu będzie też problemem dla Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy nie mogą pozwolić na utworzenie korytarza powietrznego między Saną a Teheranem, ponieważ Huti są głównym zagrożeniem dla saudyjskiej granicy od południa i mogą zakłócić żeglugę przez cieśninę Bab al-Mandab – drugie po cieśninie Ormuz wąskie gardło światowego handlu w regionie.
