Rośnie znaczenie rurociągów omijających cieśninę Ormuz
Ich wykorzystanie to jeden z niewielu sposobów na zabezpieczenie eksportu arabskiej ropy i łagodzenie daleko idących konsekwencji gospodarczych wojny USA i Izraela z Iranem.
Drogą morską przepływało do tej pory ok. 20 mln baryłek dziennie. Ze względu na zablokowanie przez Iran transportu ropy cieśniną Ormuz państwa arabskie chcą zwiększyć wykorzystanie rurociągów pozwalających ominąć ten szlak. Możliwości alternatywnych linii to odpowiednio ok. 7 mln (KAS), 1,5 mln (ZEA) i 250 tys. (Irak) baryłek dziennie. Arabia Saudyjska dysponuje rurociągiem od pola naftowego Abqaiq do portu Janbu na wybrzeżu Morza Czerwonego, a ZEA – z Habszan do portu Fudżajra w Zatoce Omańskiej. Irak 18 marca ogłosił uruchomienie linii z Kirkuku do tureckiego Ceyhan. Wykorzystanie tych trasy nie gwarantuje ciągłości dostaw – port Fudżajra był już celem irańskich ataków, z kolei eksport ropy z Janbu w kierunku wschodnim wymaga przeprawy przez cieśninę Bab al-Mandab, potencjalnie w zasięgu rażenia jemeńskich Hutich.
Z perspektywy państw arabskich przekierowanie transportów ropy to element stabilizujący wewnętrzną sytuację gospodarczą. W najtrudniejszym położeniu znajduje się Irak, którego możliwości przesyłowe zależą od porozumienia rządu federalnego z władzami kurdyjskimi. Drożność linii z Kirkuku do Turcji jest jednym z istotnych instrumentów nacisku, którymi dysponuje teraz rząd autonomii kierowany przez Masrura Barzaniego.
