Problemy na tle obrony południowej granicy USA przed dronami
Incydent z testem systemu laserowego LOCUST wykazał braki w koordynacji działań między departamentami federalnymi USA oraz wysokie ryzyko dużych katastrof lotniczych w razie nieodpowiedzialnego wykorzystania broni laserowej.
11 lutego Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) ogłosiła zamknięcie na 10 dni ruchu cywilnego nad międzynarodowym portem lotniczym w El Paso (populacja 700 tys.), sąsiadującym z meksykańskim Ciudad Juárez (1,5 mln). Po kilku godzinach wycofała się z tej decyzji w wyniku krytyki przez lokalne władze i linie lotnicze. Do mediów trafiły zaś informacje o testach lasera LOCUST w przylegającej do portu bazie wojskowej Fort Bliss. Wykorzystanie bojowe laserowych systemów antydronowych w tak gęsto zabudowanym i zamieszkanym terenie tworzy wysokie ryzyko uszkodzenia urządzeń kontrolnych na przelatujących w ich pobliżu samolotach pasażerskich – a nawet zagrożenie katastrofą lotniczą. Z tych względów w wielu krajach NATO i UE niedopuszczalne jest używanie laserowych lub elektronicznych systemów w pobliżu lotnisk cywilnych. Sprawa zapewne zostanie upolityczniona w Kongresie, gdyż świadczy o braku wymiany istotnych informacji między Departamentem Obrony (DOD) i Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) a FAA i innymi władzami cywilnymi. Jest to też skutek pośpiesznego przekazania do użytku DHS systemu laserowego DOD, którego siły i środki są szeroko używane do ochrony granicy przed przemytem ludzi i narkotyków z Meksyku. Według DHS i DOD w 2025 r. odnotowano wtargnięcia z Meksyku blisko 10 tys. dronów rozpoznawczych i transportowych, używanych przez kartele narkotykowe. Należy też odnotować, że zakazy i ograniczenia niektórych systemów antydronowych w Europie są luką już wykorzystywaną przez służby wywiadowcze Rosji, podejrzane o kilkanaście zakłóceń cywilnego ruchu lotniczego.
