Prezydent Trump grozi nałożeniem ceł na państwa Europy ws. Grenlandii
Dalsze zaostrzanie kursu USA w następstwie podważania praw Danii do wyspy i nałożenia ceł zapowiedzianych jako narzędzie wymuszania ustępstw może prowadzić do włączenia presji militarnej w działania administracji Donalda Trumpa.
Eskalacja nastąpiła po rozmowach ministrów spraw zagranicznych Danii Larsa Løkke Rasmussena i Grenlandii Vivian Motzfeldt z wiceprezydentem J.D. Vance’em i sekretarzem stanu Marco Rubio w Waszyngtonie 14 stycznia br. Trump w liście do premiera Norwegii, dotyczącym nieprzyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla, zakwestionował historyczno-prawną przynależność Grenlandii do Danii i zasugerował brak jednoznacznych podstaw duńskiej własności. Prezydent USA w mediach społecznościowych krytykował też rzekomy brak przeciwdziałania Danii zagrożeniom dla wyspy ze strony Rosji oraz obecność wojskową kilku państw europejskich na Grenlandii (w liczbie kilku–kilkunastu żołnierzy każde). Choć było to związane z działaniami szkoleniowo-rozpoznawczymi NATO, Trump przedstawił je jako prowokację mającą przeciwdziałać planom USA. Dlatego zagroził nałożeniem dodatkowych ceł, de facto na państwa UE: 10% od lutego 2026 r. i 25% od czerwca 2026 r. do czasu zawarcia porozumienia w sprawie Grenlandii. Władze USA sygnalizują dążenie do uczynienia wyspy przedmiotem transakcji, co może sugerować, że groźba ceł ma wymusić negocjacje. Jednak odpowiedź państw UE – zerwanie wcześniejszych ustaleń dotyczących handlu i zastosowanie środków odwetowych – może skłonić USA do dalszego zaostrzania kursu i uwzględnienia wśród stosowanych narzędzi presji także opcji wojskowych.
O Grenlandii w kontekście rywalizacji w Arktyce pisali Kinga Dudzińska i Paweł Markiewicz

