Pobrexitowe paradoksy legalnej imigracji do Wielkiej Brytanii

3
18.12.2025

Kwestia polityki migracyjnej (w tym swobodnego przepływu osób w ramach UE) była silnie eksponowana w debacie brytyjskiej od początku XXI w. W latach 2010–2024 Partia Konserwatywna obiecywała w kolejnych kampaniach wyborczych redukcję skali tego zjawiska, zaś brexit pozwolił Wielkiej Brytanii na wprowadzenie wzorowanego na Australii i Kanadzie tzw. systemu punktowego. W czasach rządów Borisa Johnsona kryteria przyjazdu do Wielkiej Brytanii uległy jednak faktycznej liberalizacji, co zaostrzyło polityczne kontrowersje. Paradoks ten wynikał przede wszystkim z uzależnienia brytyjskiej gospodarki od taniej siły roboczej oraz z liberalizmu społecznego części polityków i społeczeństwa brytyjskiego, którego ważnym wyznacznikiem jest otwartość na imigrację.

AA/ABACA / Abaca Press / Forum

Etapy imigracji po II wojnie światowej

Po 1948 r. rząd laburzystowski w reakcji na powojenne niedobory siły roboczej przyznał obywatelstwo mieszkańcom kolonii, co zapoczątkowało masową imigrację, zwłaszcza z Karaibów (zbiorcze dane dotyczące fal imigracyjnych w latach 1945–2025 przedstawiają Tabela 1 i Wykres 1). Choć od 1971 r. obywatele byłych kolonii brytyjskich utracili automatyczne prawo wjazdu i stałego pobytu, nowy kanał imigracji otworzyło przystąpienie Wielkiej Brytanii do Wspólnot Europejskich w 1973 r.

Druga fala imigracji przypadła na okres rządów Nowej Partii Pracy (1997–2010), gdy do kraju przybywało ok. 250 tys. osób rocznie, w znacznej mierze z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, co było związane z brytyjskimi misjami wojskowymi w Afganistanie, Iraku i Libii. Ustawa o prawach człowieka z 1998 r., umożliwiająca bezpośrednie stosowanie przez brytyjskie sądy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPCz), znacząco zintensyfikowała przyjazdy do Wielkiej Brytanii osób korzystających z prawa do łączenia rodzin czy uzyskujących ochronę międzynarodową. Ponadto w wyniku rezygnacji w 2004 r. z okresu przejściowego w odniesieniu do swobody przepływu pracowników, w latach 2004–2008 do Wielkiej Brytanii przyjechali obywatele nowych państw członkowskich UE w liczbie ok. 4–5 mln osób (podczas gdy przewidywano 150 tys.). W kategorii tej w liczbach bezwzględnych dominowali najpierw Polacy i następnie Rumuni, zaś w ujęciu względnym – Litwini (w systemie EU Settlement Scheme, skierowanym do obywateli państw UE chcących uzyskać prawo stałego pobytu w obliczu brexitu, zarejestrowało się ok. 322 tys. obywateli Litwy, tj. ok. 10% jej ludności).

Trzecia, najintensywniejsza fala imigracji – zasadniczo motywowana względami gospodarczymi – nastąpiła po brexicie. W latach 2020–2024 przybywało ok. 500–900 tys. osób rocznie netto (czyli po uwzględnieniu danych dotyczące emigracji z Wielkiej Brytanii), głównie z Indii, Nigerii, Pakistanu i Filipin. Na początku tego etapu, w świetle spisu powszechnego z 2021 r., osoby pochodzenia imigranckiego stanowiły ok. 25% populacji Wielkiej Brytanii (w tym 68% tych osób, czyli 17% całej populacji, urodziło się za granicą). W trzech największych metropoliach – Londynie, Birmingham i Manchesterze – biali Brytyjczycy (w klasyfikacji Office for National Statistics: Anglicy, Szkoci, Walijczycy i Irlandczycy) stanowili mniejszość.

Wyzwania związane z integracją społeczną

Do II wojny światowej społeczeństwo brytyjskie było jednym z najbardziej homogenicznych etnicznie i kulturowo w Europie, jednak w ciągu kilkudziesięciu kolejnych lat stało się jednym z najbardziej zróżnicowanych. Z perspektywy współczesnej pierwsza wielka fala imigracyjna charakteryzowała się wysokim wyjściowym poziomem integracji kulturowej, a znaczącą cześć przybyłych wówczas do Wielkiej Brytanii osób stanowili weterani brytyjskich lub sojuszniczych sił zbrojnych z okresu II wojny światowej (pochodzący, odpowiednio, z ówczesnych dominiów i kolonii brytyjskich oraz z Polski, Czechosłowacji i innych państw europejskich). Zjawisku temu – wówczas stanowiącemu fundamentalny przełom w brytyjskim życiu społeczno-polityczno-gospodarczym – towarzyszyły napięcia i zamieszki na tle etnicznym lub rasowym (np. w 1958 r. w Londynie). Skutkowały one równoległym wprowadzeniem ustawodawstwa antydyskryminacyjnego i zaostrzeniem kryteriów udzielania zgód na wjazd i pobyt.

Kolejną zmianę jakościową przyniosła druga wielka fala migracyjna z przełomu XX i XXI w. Towarzyszyło jej przejście od modelu dominującej kultury brytyjskiej do modelu wielokulturowości, a także rezygnacja z wymogu pełnej integracji językowo-kulturowej przybyszów. Wskutek szybkich zmian w składzie etnicznym i religijnym społeczeństwa brytyjskiego zaczął wówczas uwidaczniać się i stopniowo narastać problem samoizolujących się wspólnot etnicznych i religijnych, w ramach których funkcjonowały alternatywne systemy normatywne (co skutkowało np. rozwojem sektora usługowego reklamującego się jako zgodny z normami islamskiego prawa religijnego). Symbolem patologii powstających na tym gruncie stały się gangi pedofilskie złożone z muzułmanów pochodzenia pakistańskiego o silnej tożsamości klanowej. Te organizacje przestępcze działały głównie w miastach północnej Anglii, gdzie grupy etniczne (narodowe), z których wywodzili się ich członkowie, stanowiły często lokalną większość. W kontekście problemów z integracją społeczną imigrantów kluczowy był wybór przez grupy przestępcze ofiar według kryteriów religijnych i etnicznych. Po zamachach w USA w 2001 r. i w Londynie w 2005 r. ekstremizm islamski zastąpił w Wielkiej Brytanii nacjonalizm irlandzki jako podstawowe źródło zagrożeń terrorystycznych.

Nierówny pod względem geograficznym i klasowym rozkład korzyści i kosztów imigracji w Wielkiej Brytanii w połączeniu z problemami na tle integracji społecznej części imigrantów (lub ich potomków) doprowadził do głębokiej erozji poparcia dla modelu wielokulturowego. Na tym tle trzecia fala przyspieszyła zmiany bezpośrednio związane z funkcjonowaniem systemu politycznego. Kluczowe z tego punktu widzenia było zjawisko częstszego występowania kampanii politycznych opartych na kryteriach etniczno-religijnych, co zaczęło zasadniczo zmieniać tradycyjną scenę polityczną. Na przykład w wyborach parlamentarnych w 2024 r. niezależni posłowie reprezentujący ruch propalestyński uzyskali reprezentację na tym samym poziomie, co ciesząca się wówczas trzecim największym poparciem społecznym Partia Reformy. W wyniku tego do Izby Gmin nie dostało się wówczas dwoje członków gabinetu cieni Partii Pracy, a kilkoro dzisiejszych ministrów znalazło się na progu utraty mandatów parlamentarnych (m.in. Jess Phillips, minister odpowiedzialna za dochodzenia w sprawie wspomnianych gangów pedofilskich). 

Systematycznie rośnie też liczba incydentów i protestów przeciwko systemowi wewnętrznej brytyjskiej dyslokacji osób ubiegających się o azyl, który został wprowadzony w 2021 r. Od tego momentu Wielka Brytania w coraz większym stopniu polega na rozproszonym zakwaterowaniu osób, które nielegalnie przekraczają morską granicę z Francją za pomocą małych łodzi, a następnie chcą uzyskać azyl. Byli oni kwaterowani najpierw na barkach i w dawnych bazach wojskowych. Następnie rozpoczęto umieszczanie ich w wynajmowanych na wolnym rynku domach (przyczyniając się do wypierania z rynku najmu mieszkaniowego obywateli brytyjskich) i hotelach (generując w latach 2023–2025 dzienne koszty rzędu 5,5–6 mln funtów). Tworzenie takich ośrodków przebiegało przy minimalnych konsultacjach lokalnych.

W latach 2023–2025 problemem stały się nagłaśniane w mediach tradycyjnych i społecznościowych przypadki aktów przemocy na tle seksualnym, popełnianych przez osoby mieszkające w ośrodkach dla uchodźców. Ofiarami tych przestępstw byli lokalni mieszkańcy – szczególnie nagłośnione było skazanie we wrześniu Etiopczyka za atak w Epping na nieletnią Brytyjkę. Z punktu widzenia spójności społecznej punkt zwrotny stanowiły zamieszki w wielu miastach brytyjskich wywołane informacjami o ataku nożem na dziewczynki uczestniczące w letniej szkole tańca w Southport w lipcu 2024 r. Sprawcą tego przestępstwa była osoba pochodzenia imigranckiego, a zamieszki unaoczniły kryzys spójności społecznej i pogłębiającą się frustrację. Wysoki poziom napięcia utrzymuje się stale, a podtrzymują go m.in. takie wydarzenia, jak atak nożownika na synagogę w Manchesterze w dniu święta Jom Kipur w październiku 2025 r. W świadomości publicznej imigracja stała się nie tylko symbolem presji na usługi społeczne i mieszkalnictwo, lecz także szerszych obaw o tożsamość cywilizacyjną, narodową i bezpieczeństwo wewnętrzne kraju. W pierwszym półroczu 2025 r. liczba większych protestów w poszczególnych miastach brytyjskich wzrosła do kilkudziesięciu. Ponadto we wrześniu br. zorganizowany został w Londynie marsz przeciwko imigracji (pod hasłem „Zjednoczenie Zjednoczonego Królestwa”), a liczba jego uczestników była szacowana na 250 tys. Było to pierwsze wydarzenie o takiej skali zorganizowane przez działaczy powszechnie kojarzonych ze skrajną prawicą, które mimo to było szeroko opisywane w mediach głównego nurtu i w którym wzięli masowo udział przedstawicie klasy średniej – dotychczas ostoi liberalnych postaw w społeczeństwie brytyjskim.

Polityka imigracyjna jako część modelu ekonomicznego

Masowy import siły roboczej stał się od 2004 r. filarem brytyjskiego modelu ekonomicznego. Imigranci z drugiej fali wypełniali luki w przemyśle, budownictwie i usługach, a z czasem także w opiece, gastronomii i transporcie. W 2023 r. cudzoziemcy stanowili ok. 20% siły roboczej i wnieśli do gospodarki ponad 8 mld funtów. System wykorzystujący obecność imigrantów podtrzymuje wzrost gospodarczy, lecz jednocześnie utrwala model niskich płac oraz ogranicza (a nawet cofa) inwestycje w rozwój krajowych pracowników i automatyzację. Korzyści z imigracji koncentrują się w dużych miastach i sektorach zdominowanych przez wielki biznes (korporacje międzynarodowe), natomiast koszty społeczne w nieproporcjonalnym stopniu ponoszą regiony peryferyjne, co wzmacnia podziały terytorialne.

W pierwszej i drugiej dekadzie XXI w. imigracja z państw ówczesnej „nowej” UE była również źródłem problemów społeczno-politycznych. Powodowała m.in. koncentrację debaty o polityce imigracyjnej na kwestii swobodnego przepływu osób w ramach UE, który miał stanowić blokadę dla zmiany polityki Wielkiej Brytanii wobec państw trzecich. Choć faktycznie kwestia imigracji z państw pozaunijnych nigdy nie znajdowała się w omawianym okresie w kompetencji Unii, w brytyjskiej debacie politycznej powszechnie używany był argument, że próby ograniczania imigracji spoza UE nie mają sensu, skoro w ramach unijnej swobody przepływu osób do Zjednoczonego Królestwa może przyjechać zasadniczo nieograniczona liczba obywateli „nowych” państw członkowskich. Żywy sprzeciw części społeczeństwa brytyjskiego budziły też transfery płac i świadczeń społecznych z Wielkiej Brytanii do „nowych” państw UE, a także problemy w zakresie ścigania osób, które popełniły przestępstwa w Wielkiej Brytanii i następnie wróciły do państwa pochodzenia. Kwestie te odegrały dużą rolę w budowaniu społecznego poparcia dla brexitu, zwłaszcza w kontekście wspomnianej retoryki łączącej w jedno zagadnienie kwestie swobodnego przepływu osób w ramach UE oraz kryzysu migracyjnego w południowo-wschodnim sąsiedztwie Unii w latach 2014–2016.

Imigracja jako kwestia polityczna i wyborcza

Hasło „odzyskania kontroli nad granicami” stało się jednym z dwóch najbardziej widocznych elementów kampanii na rzecz brexitu. W rezultacie już w 2017 r. konserwatywny rząd Theresy May przystąpił do prac nad nowym systemem punktowym, wzorowanym na rozwiązanych kanadyjskich i australijskich, który został ostatecznie wprowadzony w 2020 r. przez rząd Johnsona. W założeniach nowy system miał faworyzować wysoko wykwalifikowanych migrantów, przede wszystkim dzięki zastosowaniu wysokich progów kwalifikacji językowych, zawodowych i dochodowych. Jednak w wyniku systemowego uzależnienia brytyjskiego rynku pracy od taniej siły roboczej i obaw przed zahamowaniem odbicia gospodarczego po pandemii COVID-19, rząd Johnsona zdecydował się w 2021 r. obniżyć o kilkadziesiąt procent wymogi dotyczące minimalnej wysokości wynagrodzenia, które imigranci musieli uzyskać od zatrudniających ich firm brytyjskich (tzw. progi dochodowe). Dotyczyło to zwłaszcza osób wykonujących zawody deficytowe (np. w sektorze medycznym i opieki).

Liberalizacja ta (w prasie określana mianem Boriswave) doprowadziła do rekordowych przyjazdów migrantów w latach 2021–2024, które ustabilizowały rynek pracy, ale jednocześnie jeszcze bardziej ograniczyły wzrost produktywności i płac. Problemy społeczno-ekonomiczne były następnie zaostrzane przez rozwój nielegalnego rynku pracy, do czego przyczyniły się osoby legalnie wjeżdżające do Wielkiej Brytanii, ale przedłużające pobyt ponad przyznany im okres (overstaying) i pozostające w tym państwie już nielegalnie. Na podstawie wniosków ze śledztwa dziennikarskiego tygodnika „Spectator”, opartego na danych o zużyciu wody i produkcji ścieków w gospodarstwach domowych, niedoszacowanie liczby imigrantów w skali kraju na przełomie lat 2024–2025 oceniono na 1 mln osób.

W reakcji na rosnące niezadowolenie społeczne konserwatywny rząd Rishiego Sunaka podniósł w grudniu 2023 r. (przed wyborami parlamentarnymi w 2024 r.) próg dochodowy dla wiz pracowniczych z 23 tys. funtów do 38,7 tys. funtów (ze skutkiem od 2025 r.), próbując w ten sposób ograniczyć przyjazdy imigrantów o niskich kwalifikacjach. Jednocześnie zapoczątkowano prace nad elektronicznym systemem autoryzacji podróży (ETA), odpowiednikiem unijnego systemu EES, co miało wzmocnić kontrolę granic i symbolicznie potwierdzić odzyskaną suwerenność po brexicie. Działania te nie rozwiązały jednak paradoksu brytyjskiego modelu gospodarczego, który polega na tym, że polityczna presja ograniczenia migracji zderza się z ekonomiczną potrzebą jej utrzymania. Imigranci stali się niezbędni dla funkcjonowania usług publicznych i kontynuacji wzrostu gospodarczego, ale jednocześnie pozostają źródłem społecznych napięć, które obecnie współdeterminują brytyjską scenę polityczną.

W ostatnich kampaniach wyborczych (parlamentarnej w 2024 r. i samorządowej w 2025 r.) kwestia migracji zdominowała debatę polityczną. Konserwatyści postulowali zaostrzenie przepisów, Partia Pracy – równowagę między potrzebami rynku a kontrolą granic, natomiast liberalni demokraci i zieloni – bardziej otwarte podejście. Istotny wpływ miała również Partia Reformy Nigela Farage’a, która zdobyła poparcie dzięki hasłom wypowiedzenia EKPCz i „odzyskania pełnej suwerenności”. Od wyborów parlamentarnych w 2024 r. nastroje społeczne pozostają jednoznaczne: według badań 70–80% Brytyjczyków, w tym większość wyborców Partii Pracy, opowiada się za ograniczeniem imigracji. Główne hasła debaty przesunęły się z idei wielokulturowości ku koncepcji społeczeństwa wieloetnicznego, ale spójnego kulturowo. W rezultacie polityka migracyjna stała się osią rywalizacji między partiami i papierkiem lakmusowym zdolności rządów do przywrócenia społecznego zaufania.

Polityka imigracyjna rządu Partii Pracy

Utworzony w lipcu 2024 r. rząd Keira Starmera mierzy się z odziedziczonym po swoich konserwatywnych poprzednikach kryzysem wiarygodności państwa na tle polityki imigracyjnej. Nowy gabinet musiał pogodzić trzy sprzeczne cele: utrzymanie wzrostu gospodarczego zależnego od migrantów, ograniczenie presji społecznej na wstrzymanie ich przyjazdów oraz przestrzeganie standardów praw człowieka.

W kwietniu 2025 r. rząd Starmera ogłosił „zrównoważoną strategię imigracyjną”, łączącą kontrolę z pragmatyzmem gospodarczym. Utrzymano próg dochodowy w wysokości 38,7 tys. funtów oraz ograniczenia w zakresie łączenia rodzin i przyznawania wiz studenckich, jednocześnie rozszerzono programy wiz sezonowych w rolnictwie i budownictwie. Utworzono Radę Nadzoru Migracji (Immigration Advice Authority) – ciało doradcze analizujące potrzeby rynku pracy i opracowujące coroczne limity wizowe. Strategia rządu ma w zamierzeniu charakter technokratyczny i opiera się na danych ekonomicznych. Celem jest zapewnienie stabilności systemu i odbudowa zaufania społecznego, bez radykalnej zmiany kierunku rozwoju tej polityki. Rząd stara się unikać skrajności: ogranicza napływ osób w sektorach niskopłatnych, ale utrzymuje otwartość na imigrację w dziedzinach o kluczowym znaczeniu.

Partia Pracy stara się również odzyskać kontrolę nad językiem debaty publicznej. Retoryka „sprawiedliwej migracji” ma neutralizować hasła Partii Reformy i zminimalizować podziały społeczne. Wysiłki na tym ostatnim polu naznaczone są sprzecznościami wewnętrznymi, które ilustruje ocena Wielkiej Brytanii jako „wyspy obcych sobie ludzi” (island of strangers) zawarta w wystąpieniu premiera z maja 2025 r. na temat wpływu masowej imigracji na spójność społeczną. Starmer następnie demonstracyjnie wycofał się z tych słów pod wpływem krytyki w szeregach swojej partii. Od kilku miesięcy rząd traci poparcie zarówno wśród wyborców z klasy robotniczej, oczekujących redukcji przyjazdów migrantów, jak i wśród elektoratu wielkomiejskiego, dla którego polityka ograniczeń jest sprzeczna z wartościami liberalnymi. W rezultacie notowania Partii Pracy pozostają od maja 2025 r. średnio co najmniej 10 pkt proc. niższe niż ugrupowania Farage’a (w grudniu 2025 r. 27% wobec 18% dla laburzystów i 17% dla torysów według Politico Poll of Polls). Pomimo deklarowanej przez brytyjski rząd równowagi paradoks utrzymuje się: gospodarka nie może funkcjonować bez migrantów, lecz społeczeństwo domaga się ograniczenia imigracji.

Relacje z Unią Europejską

Na arenie międzynarodowej rząd Starmera stara się przywrócić wiarygodność we współpracy z UE i organizacjami międzynarodowymi, sygnalizując gotowość do ponownego zaangażowania się we wspólne zarządzanie migracją i programy mobilności młodzieży. Pozostaje jednak ostrożny w stosunku do wszelkich porozumień, które mogłyby być postrzegane w kraju jako ponowne wprowadzenie „unijnego swobodnego przepływu osób tylnymi drzwiami”.

Podpisane w maju br. unijno-brytyjskie porozumienie o partnerstwie strategicznym otworzyło nowy etap współpracy po brexicie. Jednym z jego kluczowych elementów stał się projekt programu mobilności młodzieży (Youth Mobility Scheme), zakładający możliwość czasowego pobytu, nauki i pracy dla osób w wieku 18–35 lat po obu stronach kanału La Manche. Dla Unii program miałby znaczenie symboliczne jako sposób na przywrócenie więzi społecznych i zawodowych zerwanych przez brexit. Dla Wielkiej Brytanii potencjalnie stanowiłby narzędzie przyciągania talentów i uzupełniania braków na rynku pracy bez formalnego powrotu do zasady swobodnego przepływu osób.

Wdrażanie programu napotyka jednak poważne bariery polityczne. W Wielkiej Brytanii utrzymują się nastroje antyimigracyjne i silne poparcie dla ograniczeń, wzmacniane przez retorykę Partii Reformy. Tymczasem pobyty młodych Europejczyków, które trwałyby dłużej niż dziewięć miesięcy, wliczałyby się w statystykach brytyjskich do kwot imigracyjnych. Dodatkowym wyzwaniem są spory o dostęp unijnych uczestników programu do brytyjskich świadczeń socjalnych, medycznych i edukacyjnych (np. obniżenie czesnego na uniwersytetach). Problem ten jest istotny w kontekście niewydolności systemów brytyjskich, co czyni liberalizację politycznie ryzykowną. Wreszcie, wyzwaniem jest też asymetria zobowiązań – o ile rząd brytyjski byłby zobligowany do traktowania obywateli wszystkich państw UE w jednakowy sposób, o tyle większość kwestii objętych porozumieniem po stronie unijnej leży w kompetencji poszczególnych państw członkowskich, co powoduje możliwość występowania istotnych różnić w ich podejściach.

Pod względem percepcyjnym na brytyjsko-unijne negocjacje dotyczące polityki legalnej imigracji silnie i negatywnie oddziałuje też krytyczna ocena w brytyjskiej debacie publicznej jakości współpracy technicznej w sprawach powstrzymywania nielegalnej imigracji z UE do Zjednoczonego Królestwa. Jest ona realizowana m.in. za pośrednictwem Europolu i dwustronnej umowy brytyjsko-francuskiej, która zakłada relokację imigrantów nielegalnie przybywających do Wielkiej Brytanii z Francji w zamian za przyjęcie przez Wielką Brytanię osób, które uzyskały we Francji azyl. Przegląd Umowy o handlu i współpracy (TCA) w 2026 r. oraz rozmowy na temat operacjonalizacji i wdrożenia partnerstwa strategicznego (do 2027 r.) będą testem, czy swoboda przepływu osób między UE i Wielką Brytanią stanie się polem zbliżenia, czy utrzyma się jako źródło napięć.

Wnioski i rekomendacje

Doświadczenia Wielkiej Brytanii pokazują, że brak spójnej strategii migracyjnej łączącej cele gospodarcze, społeczne i polityczne prowadzi do utraty zaufania społecznego i niestabilności systemu politycznego. Przez dekady kolejne rządy traktowały imigrację jako narzędzie łagodzenia braków kadrowych, przy czym pomijały jej skutki społeczne i odziaływania regionalne. Liberalizacja przepisów, niewsparta skuteczną integracją i komunikacją publiczną, doprowadziła do erozji zaufania do państwa, wzrostu populizmu i trwałego podziału społeczeństwa.

Przypadek brytyjski powinien stanowić dla Polski i innych państw UE ważne źródło wniosków. Najważniejszym z nich jest potrzeba wypracowania kompleksowej i długofalowej polityki imigracyjnej. Brak całościowej polityki w Wielkiej Brytanii skutkuje nadmiernym uzależnieniem gospodarki od taniej siły roboczej z zagranicy, bardzo niskimi inwestycjami w krajowy kapitał ludzki, niespójnością przekazu publicznego oraz reaktywnością decyzji podejmowanych pod presją nastrojów wyborczych. Równie istotne były zaniedbania w polityce mieszkaniowej i usługach publicznych, które nie nadążały za szybkim wzrostem populacji napędzanym imigracją

Z punktu widzenia Unii Europejskiej ważne jest, że wzrost popularności ugrupowania Farage’a może osłabić mandat negocjacyjny rządu Wielkiej Brytanii w kwestii ponownego otwarcia rynku pracy i edukacji dla obywateli UE do 35. roku życia. Wyzwaniem średnioterminowym pozostaje zatem utrzymanie mobilności jako źródła współpracy unijno-brytyjskiej, a nie konfliktów politycznych. Utworzenie wspólnego mechanizmu koordynacyjnego między Komisją Europejską i państwami członkowskimi a brytyjskim Home Office pozwoliłoby na utrzymanie transparentnego systemu rekrutacji uczestników programu wymiany młodzieży oraz bieżącego monitorowania przepływów osobowych. W dłuższej perspektywie program mógłby zostać włączony do systemu Erasmus+ lub stanowić jego odrębny moduł finansowany z budżetu partnerstwa strategicznego UE – Wielka Brytania.

Ważnym kierunkiem rozwoju współpracy jest łączenie mobilności z partnerstwami kompetencyjnymi. Wspólne centra szkoleniowe UE i Wielkiej Brytanii, szczególnie w dziedzinach nowych technologii, energetyki odnawialnej czy ochrony zdrowia, mogłyby stać się trwałą platformą wymiany wiedzy i doświadczeń. Inicjatywy te warto wspierać finansowo z wykorzystaniem Europejskiego Funduszu Społecznego, co zapewniłoby ich stabilność i długofalowe efekty. Równolegle warto rozwijać programy wymiany zawodowej, które odpowiadałyby na niedobory kompetencyjne w obu gospodarkach.

Dla Polski kluczową obserwacją jest waga utrzymania równowagi między potrzebami rynku pracy a zdolnością państwa do integracji migrantów. W odróżnieniu od Wielkiej Brytanii, która zbudowała model gospodarki niskopłatnej i opartej na imigracji, Polska powinna inwestować w edukację, innowacje i automatyzację. Odpowiedzialna polityka migracyjna wymaga powiązania przyjazdów osób z zagranicy z potencjałem lokalnych rynków pracy oraz planowaniem infrastrukturalnym. Koncentracja imigracji w wielkich aglomeracjach, jak stało się w Wielkiej Brytanii, grozi napięciami społecznymi i marginalizacją regionów peryferyjnych.

Nie mniej istotna jest spójność przekazu politycznego. W brytyjskim doświadczeniu rozdźwięk między polityczną retoryką „pełnej kontroli” a liberalną praktyką polityki pogłębił społeczne rozczarowanie i wzmocnił populizm. Polska powinna budować debatę o migracji opartą na danych i analizie oraz unikać instrumentalnego wykorzystywania tego tematu w kampaniach wyborczych. Kontrolowana migracja, wsparta przejrzystą komunikacją, sprzyja stabilności społecznej i gospodarczemu zaufaniu.

Ważnym elementem polskiej polityki krajowej powinno być wspieranie powrotów wykwalifikowanych migrantów z Wielkiej Brytanii. Polska mogłaby rozwinąć istniejące programy reintegracyjne finansowane z funduszy unijnych, tworząc platformę łączącą powracających specjalistów z krajowymi przedsiębiorstwami. Takie rozwiązanie pozwoliłoby wykorzystać doświadczenie i kompetencje zdobyte za granicą dla rozwoju krajowego rynku pracy.