Oficjalnie rozpoczęła się kampania wyborcza w Armenii
Kampania przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 7 czerwca br. odznacza się wzrastającą polaryzacją polityczną. Oprócz tematyki dot. procesu pokojowego z Azerbejdżanem i polityki zagranicznej koncentruje się na personalnych oskarżeniach jej głównych aktorów.
Premier Nikol Paszynian stara się przedstawić proces pokojowy z Azerbejdżanem jako sukces, który zapewni Armenii bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy. Spotyka się on z krytyką prorosyjskiej opozycji, która wskazuje na brak zewnętrznych gwarantów pokoju z Azerbejdżanem. Ponadto lider głównego opozycyjnego bloku Samwel Karapetian oskarża premiera o plany sprowadzenia 300 tys. Azerbejdżan do Armenii próbując w ten sposób wzmacniać lęki Ormian. Szef rządu odrzuca te oskarżenia. Ponadto Paszynian przestrzega, że wygrana prorosyjskiej opozycji, którą określana mianem „trzygłowej partii wojny”, będzie oznaczała odnowienie konfliktu z Azerbejdżanem. Premier Armenii stara się również w kampanii skapitalizować niedawne szczyty Europejskiej Wspólnoty Politycznej i Armenia-UE w Erywaniu wskazując na korzyści płynące ze zbliżenia z Europą (m.in. spodziewana liberalizacja wizowa i inwestycje infrastrukturalne). Karapetian, jak również liderzy dwóch pozostałych opozycyjnych sił – Sojuszu Armenii i Kwitnącej Armenii – określają te nadzieje płonnymi wskazując, że skutkować będą kryzysem w stosunkach z Rosją i groźbą wyrzucenia Armenii z Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, czyli wzrostem cen gazu i produktów spożywczych. W sondażach prowadzi partia Paszyniana (32,5%), przed Silną Armenią (10%). Pozostałe partie balansują wokół lub znajdują się pod progiem wyborczym. Szale zwycięstwa 7 czerwca przechylą wyborcy niezdecydowani (14%) lub odmawiający odpowiedzi na kogo zagłosują (25,5%).
O pierwszym w historii szczycie Armenia-UE pisali Stefania Kolarz i Wojciech Wojtasiewicz
