Marine Le Pen skazana w drugiej instancji za sprzeniewierzenie środków UE

14.07.2026

Sąd podtrzymał wcześniejszy wyrok, jednak ograniczył wymiar kary, umożliwiając Le Pen start w wyborach prezydenckich w 2027 r. Pozwoli to jej ugrupowaniu na opóźnione rozpoczęcie kampanii wyborczej.

Liderka radykalnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) była oskarżona o przywódczą rolę w tworzeniu systemu fikcyjnego zatrudniania w Parlamencie Europejskim asystentów, którzy w rzeczywistości pracowali na rzecz jej partii. Ostateczny wymiar kary zakłada m.in. zakaz pełnienia funkcji publicznych przez 45 miesięcy, z czego 30 w zawieszeniu. Sąd złagodził w ten sposób wcześniejszy wyrok, a ponieważ od pierwszego orzeczenia upłynęło już zasądzone 15 miesięcy bezwzględnego zakazu, Le Pen może kandydować w nadchodzących wyborach prezydenckich. Wśród zwolenników RN toczył się spór o to, czy Jordan Bardella (przewodniczący partii) nie byłby lepszym kandydatem ugrupowania ze względu na nieco odmienny profil polityczny – bardziej liberalny ekonomicznie, proukraiński i mniej obciążony rosyjskimi powiązaniami. Zdaniem popierających jego kandydaturę miałby on większy potencjał przyciągnięcia wyborców spoza tradycyjnego elektoratu tego ugrupowania. Decyzja liderki nie jest jednak podważana wewnątrz partii i chociaż w badaniach sondażowych Bardella miał dotychczas nad Le Pen niewielką przewagę, po ogłoszeniu wyroku różnice te zostały zniwelowane. Decyzja sądu kończy dla RN okres niepewności co do tego, kto będzie ją reprezentował w wyborach prezydenckich, i pozwala Le Pen w pełni rozpocząć kampanię wyborczą.