Koszty wojny na Bliskim Wschodzie ponoszą państwa Globalnego Południa
Reglamentacja gazu LPG w Indiach, wolne od pracy środy na Sri Lance czy skrócony tydzień pracy w Pakistanie i na Filipinach pokazują, że wojna w Iranie uderzyła w gospodarki w Azji, co grozi kryzysem porównywalnym z tym po pandemii COVID-19.
Atak USA i Izraela na Iran oraz eskalacja wojny na państwa Zatoki Perskiej mają wielowymiarowy i nieproporcjonalnie negatywny wpływ na gospodarki państw Globalnego Południa, szczególnie w Azji. To stamtąd pochodzi ponad połowa z 35 mln pracowników w Zatoce (z Indii – 9,1 mln, Bangladeszu – 5 mln, Pakistanu – 4,9 mln). Wojna oznacza mniejsze wpływy z przekazów pieniężnych, które są istotnym źródłem dochodów wielu państw azjatyckich (np. w Nepalu 26% PKB, na Filipinach – 8,7% PKB). Azja w największym stopniu odczuje zamknięcie cieśniny Ormuz, gdyż tam właśnie trafia 84% eksportowanej ropy (głównie do Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej) i 83% gazu. Większe koszty ropy (już o 40%) i gazu (o 65%) przekładają się na reglamentację surowców, wzrost inflacji i spowolnienie wzrostu gospodarczego. Zaburzenia w eksporcie nawozów sztucznych, których 1/3 pochodzi z Zatoki, dodatkowo zwiększą koszty produkcji żywności w dłuższej perspektywie.
Wojna oznacza też mniejsze dochody z eksportu do krajów Zatoki (głównie produktów rolnych) i reeksportu dalej do Europy i Afryki przez porty przeładunkowe w ZEA. Z kolei zaburzenia ruchu lotniczego na popularnych trasach przez Zatokę oznaczają mniejsze wpływy z turystyki w państwach Azji. W efekcie tych procesów – większych wydatków na surowce i mniejszych wpływów z eksportu, turystyki czy przekazów od migrantów – może dojść w niektórych krajach do kryzysu bilansu płatniczego i bankructwa, podobnie jak w Sri Lance w 2022 r.
