Kolejne próby rozszerzenia wpływu władz federalnych na organizację wyborów
Wobec zbliżających się wyborów połówkowych do Kongresu administracja Donalda Trumpa szuka sposobów na wpływanie na ich organizację i przebieg. Działania ta podlegają jednak kontroli sądów, które nie zawsze sprzyjają realizacji planów prezydenta.
Wśród ostatnich przykładów jest decyzja federalnego sądu okręgowego dla Dystryktu Kolumbii w sprawie Metropolitan Government of Nashville and Davidson County v. DHS. Sąd zablokował możliwość uzależniania przez władze federalne finansowania ochrony przed terroryzmem od wprowadzenia przez władze lokalne i stanowe preferowanych przez administrację zmian w organizacji wyborów. Miały one objąć m.in. weryfikację obywatelstwa i – w razie konieczności audytu – wymóg manualnej weryfikacji co najmniej 5% oddanych głosów. W sprawie Department of Homeland Security v. League of Women Voters Sąd Najwyższy zezwolił władzom stanowym na używanie promowanej przez administrację Trumpa federalnej bazy SAVE, która umożliwia weryfikację obywatelstwa zarejestrowanych wyborców. Administracja argumentowała, że system wzmacnia praworządność procesu wyborczego, ponieważ pomaga identyfikować osoby, które nie są uprawnione do głosowania. Krytycy wskazują jednak na ryzyko błędów weryfikacji i pomyłkowego objęcia restrykcjami pełnoprawnych obywateli. Oba orzeczenia dobrze ilustrują granice kompetencji administracji USA w kwestii wyborów. Może ona działać w ramach uprawnień przyznanych jej przez Kongres, nie może ich jednak samodzielnie rozszerzać i narzucać władzom stanowym zmian w procedurach wyborczych.
O sytuacji w Partii Republikańskiej przed wyborami połówkowymi pisał Paul Balawajder
