Katastrofa w odbudowującej się gospodarczo Wenezueli
Skala zniszczeń spowodowanych dwoma trzęsieniami ziemi 24 czerwca br. komplikuje próby odbudowy gospodarczej Wenezueli, realizowane pod kuratelą USA. Sprostanie skutkom katastrofy będzie ważną próbą dla efektywności tej współpracy.
Według oficjalnych danych z 26 czerwca bilans katastrofy to 589 osób zabitych i prawie 3 tys. rannych. Według nieoficjalnych danych nadal poszukiwanych jest kilkadziesiąt tysięcy osób. Zniszczenia dotyczą Caracas i innych stanów, m.in. sąsiadującego ze stolicą La Guaira, w którym znajduje się główne międzynarodowe lotnisko La Maiquetía (zostało zamknięte z powodu skali szkód). Reżim kierowany przez Delcy Rodríguez ogłosił stan nadzwyczajny w całym kraju i skierował kilkunastu tysięcy funkcjonariuszy do pomocy, ale akcję ratunkową utrudnia m.in. niedostatek wyspecjalizowanego sprzętu. Katastrofa nastąpiła na początkowym etapie odbudowy gospodarczej, nadzorowanej przez administrację Trumpa po pojmaniu Nicolása Maduro 3 stycznia br. Proces ten polega głównie na otwarciu sektora naftowego – najważniejszego źródła dochodów Wenezueli – i stopniowym wzroście produkcji ropy (od stycznia do maja br. z 823 tys. do 1072 tys. baryłek dziennie), który przełożył się na większe zyski. Koszty odbudowy przekroczą możliwości kraju i będzie on potrzebował zagranicznego wsparcia. Może się do tego przyczynić przywrócenie współpracy Wenezueli z MFW – rozmowy w tej sprawie trwają od kwietnia br. Różne agencje międzynarodowe i państwa zaoferowały pomoc finansową w zaspokojeniu najpilniejszych potrzeb humanitarnych lub wysłanie specjalistycznych zespołów do udziału w akcji ratunkowej, np. administracja Trumpa zapowiedziała przekazanie 150 mln dol. i wysłała swoje siły zbrojne do pomocy.
