Dalszy ciąg zwolnień w korpusie generalskim sił zbrojnych USA

14.07.2026

Z początkiem lipca br., przed terminem i bez oficjalnego uzasadnienia, służbę zakończył gen. Chris Donahue – szef Wojsk Lądowych USA w Europie oraz Dowództwa Sojuszniczych Sił Lądowych NATO. Jest to kolejny przykład odwołania wysokiej rangi oficera, świadczący o napięciach i negatywnych zjawiskach w relacjach cywilno-wojskowych za administracji Donalda Trumpa.

Według mediów gen. Donahue podzielał opinie o zagrożeniu ze strony Rosji, potrzebie pomocy Ukrainie i utrzymania znacznych sił lądowych USA w Europie. Był oficerem cenionym za doświadczenie w wojskach specjalnych i lądowych oraz za ścisłą współpracę z sojusznikami z NATO. Jego następcą zostanie prawdopodobnie gen. Kevin Admiral, dowodzący III Korpusem Wojsk Lądowych USA i wcześniej 1. Dywizją Kawalerii. Donahue jest kolejnym generałem zwolnionym przez sekretarza wojny Pete’a Hegsetha. Od stycznia 2025 r. i przed upływem kadencji stanowiska dowódcze straciło (lub zostało przeniesionych do rezerwy) ponad 20 generałów (patrz Tabela). Choć w większości wypadków nie podano uzasadnienia, część dymisji kojarzona jest z zaangażowaniem tych osób na rzecz ,,zasad DEI” (różnorodności, równości i inkluzywności) poprzedniej administracji USA. Hegseth kwestionuje te zasady, a jako alternatywę promuje hasło ,,kultury wojowników”.  Zapowiedział też redukcję 20% etatów czterogwiazdkowych generałów wszystkich rodzajów amerykańskich sił zbrojnych. Szeroko rozumiane relacje cywilno-wojskowe w USA są często kontrowersyjne. Za administracji Billa Clintona i George’a W. Busha widoczna była duża samodzielność amerykańskich dowódców w Europie i na Bliskim Wschodzie, a za Baracka Obamy – silniejsze ich podporządkowanie priorytetom Białego Domu. Obecnie widać próby dalej idących zmian oraz szersze użycie sił zbrojnych i Gwardii Narodowej do zadań porządkowych, zwalczania przestępczości zorganizowanej i ochrony granic USA. Takie podejście administracji Trumpa jest krytykowane nie tylko przez Demokratów, ale też przez oficerów rezerwy. Wyrażają oni obawy o upolitycznienie i autocenzurę generałów, którzy powinni służyć profesjonalnymi radami każdej administracji USA. Z punktu widzenia państw NATO są to zjawiska wymagające dalszego monitorowania, zwłaszcza pod kątem ich skutków dla obsady struktur dowódczych Sojuszu i jednostek USA w Europie.