Dalsze cięcia personalne w zapleczu analitycznym wywiadu USA

30.06.2026

19 czerwca br. w Biurze Dyrektora Wywiadu Narodowego USA (ODNI) dokonano kolejnych zwolnień wśród pracujących tam urzędników i analityków. Realizuje je nowy i pełniący obowiązki szefa wywiadu Bill Pulte w celu szybszego upolitycznienia ocen, personelu i instytucji wywiadu USA.

Pulte, choć nie ma doświadczenia w sferach wywiadu i polityki zagranicznej USA, jest osobą całkowicie lojalną wobec prezydenta Donalda Trumpa. Jego status jako p.o. szefa wywiadu pozwala ominąć proces zatwierdzenia go przez Senat. Zastąpił on Tulsi Gabbard, która w 2025 r. dokonała pierwszych cięć personelu ODNI i zablokowała publikację raportu Global Trends, a z końcem swojego urzędowania opublikowała materiały powtarzające dezinformację Rosji o rzekomych pracach Ukrainy nad bronią biologiczną. W ramach cięć zarządzonych przez Pultego zwolniono kilka osób pochodzących z wcześniejszych nominacji politycznych (asystentów Gabbard), jednak istotniejsze było skierowanie przez niego 45 analityków do ich macierzystych agencji (ODNI koordynuje prace 17 agencji). Według doniesień mediów decyzje Gabbard i Pultego zredukowały już o połowę personel ODNI w stosunku do okresu administracji Joe Bidena, gdy było to ok. tysiąca osób. Konsekwencją tego mogą być zakłócenia w istniejących procedurach i pracach realizowanych przez podległe mu zespoły Narodowej Rady Wywiadu (NIC), Narodowego Centrum Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa (NCSC) oraz Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu (NCTC). Wpisuje się to w ciągnące się od pierwszej kadencji Trumpa napięcia między polityką Białego Domu a niezależnymi analizami wywiadowczymi oraz w wizję upolitycznienia i upartyjnienia wywiadu z tzw. Projektu 2025. W tym samym kierunku wydają się zmierzać też ostatnie decyzje szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, który bez oficjalnego uzasadnienia zwolnił z aktywnej służby lub stanowisk dowódczych ok. 20 doświadczonych generałów. Decyzje te nie szkodzą wciąż bezprecedensowym zdolnościom USA do zbierania informacji wywiadowczych i rozpoznawczych, ale mogą wypaczać wnioski płynące z analiz strategicznych istotnych tak dla Białego Domu, jak i sojuszników z NATO.