Czechy ograniczają wydatki na obronność wbrew zobowiązaniom
W przyjętym przez Izbę Poselską 11 marca br. budżecie na 2026 r. czeskie władze przeznaczyły mniej niż 2% PKB na obronność. Drugorzędne traktowanie finansowania bezpieczeństwa militarnego wynika ze zmiany percepcji Rosji, której rząd Andreja Babiša, w przeciwieństwie do poprzedniego gabinetu, nie postrzega jako zagrożenie dla europejskiej architektury bezpieczeństwa.
Przyjęcie budżetu, w którym 1,73% PKB zostało przeznaczonych na Ministerstwo Obrony Narodowej, niesie ze sobą ryzyko nadwyrężenia przez Czechy sojuszniczych zobowiązań. Oznacza brak woli politycznej do realizowania celów przyjętych przez NATO na szczycie w Hadze (podnoszenia wydatków na obronność do 3,5% PKB do 2035 r. i przeznaczenia dodatkowego 1,5% na powiązane wydatki o niewojskowym charakterze), ale także z odejściem od celu 2% PKB przyjętych 12 lat temu w Newport. Mimo prób zacieśniania stosunków transatlantyckich przez czeski rząd m.in. w branży energetycznej i czerpania politycznych inspiracji z prezydenta Donalda Trumpa przez Babiša nowy budżet naraża na szwank stosunki z USA, na co wskazuje krytyka ze strony amerykańskich ambasadorów w Czechach oraz przy NATO. Zdaniem gabinetu Babiša wydatki na obronność, tak by możliwe było spełnienie wymagań sojuszniczych, powinny być interpretowane szeroko i uwzględniać m.in. infrastrukturę transportową. Według rządu w razie konfliktu zbrojnego w Europie Środkowej Czechy pełniłyby rolę tranzytową dla wojsk sojuszniczych. Ograniczone wydatki na obronność czeski rząd wyjaśnia napiętą sytuacją budżetową i koniecznością finansowania m.in. służby zdrowia oraz edukacji. Oznacza to utrwalenie tendencji do drugorzędnego traktowania finansowania sił zbrojnych, chociaż Czechy w ostatnich dwóch latach z trudem osiągały poziom 2% PKB na obronność.

O konkluzjach szczytu NATO w Hadze pisali Wojciech Lorenz oraz Oskar Pietrewicz

