Były prezydent Kabila nowym liderem rebelii w Kongu
Grupa partyzancka M23 formalnie się rozwiązała, a w jej miejsce powołano Front Odrodzenia Narodu (FRN) pod przywództwem Josepha Kabili. Nowe ugrupowanie będzie kontynuować rozmowy z rządem DRK w ramach mediacji katarskiej.
Włączenie się byłego prezydenta Josepha Kabili do rebelii nie jest zaskoczeniem – jeszcze w maju 2025 przybył on do Gomy, miasta zajętego przez M23, co wskazywało na ich współpracę. Zarówno partyzantce M23, jak i jej politycznemu skrzydłu, tzw. Sojuszowi Rzeki Kongo (AFC), zależało na zdystansowaniu się od wizerunku siły wspieranej lub wręcz kierowanej przez Rwandę. Dlatego formalne objęcie przywództwa przez Kabilę pozwala zaprezentować rebelię jako ruch kongijski, a więc przybliżyć ją do uznania w kraju za uprawniony podmiot polityczny. Jednocześnie pojawił się problem ciągłości rozmów na rzecz zakończenia konfliktu. O ile rozmowom DRK–Rwanda patronują Stany Zjednoczone, to Katar prowadził równolegle mediację między władzami kongijskimi a M23. Wszystko wskazuje jednak, że nowe ugrupowanie płynnie przejmie pozycję negocjacyjną M23 i będzie honorować podjęte przez nią zobowiązania.
Trudno odbierać tę zmianę jako znaczące wzmocnienie ruchu – Kabila, który zakończył rządy w styczniu 2019 r., był niepopularny i nie dysponuje silną bazą poparcia. Sojusz z rebelią daje mu pewne szanse na polityczną przyszłość – w razie porozumienia władz z jego grupą będzie mógł liczyć na ofertę znaczącego stanowiska, którego nie uzyskałby inaczej.
